piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział I Normalny dzień

Nazywam się Michael Taylor i mam 14 lat. Nie mam krewnych, nie licząc zgłupiałego do reszty kuzyna, Percy'ego Jacksona, syna Posejdona. Matka zmarła przy moim porodzie. Nazywała się Aggie Taylor i była podobno piosenkarką. Była dosyć ładna. Tak mi przynajmniej powiedziano. Mieszkam w Obozie Herosów od kiedy skończyłem roczek. Jackson przyjechał tu miesiąc temu. Przyznaje, te triki z wodą nie są złe, ale uważa się za najlepszego na obozie,  mimo, że nigdy nie był na misji. Nie raz wygrałem z tym idiotą. Mam kumpla, Luke'a, syna Hermesa i kumpelę, Bellę, córkę Apollina. Utrzymuję także dobre kontakty z Clarisse, córką Aresa, Victorem, synem Dionizosa (Pana D.) z Annabeth i Leokidiuszem, dziećmi Ateny. Ci bogowie lubią mnie, bo ja lubię ich dzieci. Jeśli chodzi o walkę, Jackson nigdy ze mną nie wygrał, bo on czerpie siłę z wody, a ja ze wszystkiego. Mój ojciec to sam Zeus! Pan tego świata! Wybudował mi piękny dom z białego marmuru z widokiem na góry. Meble są złote. Lub przynajmniej pomalowane na złoto. Jest tam salon, kuchnia, mój pokój, pokój dla gości (gdzie często sypia Luke), łazienka, strych, przedsionek, pokój gier, zbrojownia, "gabinet", sala ćwiczeń, balkon i mały ogródek. Nie zajmuję się nim zbytnio, mam dużo treningów. Jednak jest on i tak piękny, ma niespotykane kwity - złote róże, diamentowe tulipany i szmaragdowe stokrotki. Kwiatów jest oczywiście więcej. Luke lubi u mnie spać. On sam śpi w jednym, jednopokojowym, małym domku z 24 rodzeństwa: Andy, Andrew, Gabrielle, Yvonne, Ann, Paul, Larys, Feliodor, Leona, Fotyn, Gereonidiasz, Ksenia... nie da się ich wszystkich spamiętać! Każdy skrawek podłogi, to miejsce, gdzie śpi na przykład Ann. No masakra! Jeśli chodzi o zakwaterowanie, zaraz po mnie najlepszy domek mają dzieci Apollina. Jest to masywny budynek, nieco większy od mojego, co nie zmienia faktu, że bóg sztuk pięknych ma synów i córek 16. Mają tam małą zbrojownie, salon, 4 pokoje, strych, piwnicę i tor łuczniczy. Jest tam też oczywiście jeszcze łazienka i kuchnia. Jackson ma drewniany domek z widokiem na jezioro... Ach co ja gadam o domkach! Opowiem wam moją historię. Powinna być ciekawa.


- Zaczynamy grę o flagę! - krzyknął Chejron. Ucieszyłem się. To mój ulubiony rodzaj treningu. Na głowę włożyłem hełm zakończony czerwonym pióropuszem. Wziąłem swojego ukochanego Niszczyciela ze zbrojowni. To miecz, który był podobny do Szerszenia Luke'a. Też zrobiony z dwóch materiałów. Tylko trochę innych. Ostrzejszych. Lepszych. Niebiański spiż, jak jego i prawdziwy diament z drugiej strony. Potrafi pociąć każdego potwora na kawałki. Nieśmiertelnych i śmiertelnych również. Jak mówiłem wcześniej, bogowie mnie lubią, prawie jak Heraklesa. Ten miecz dostałem od Aresa na urodziny, razem z tarczą, która nigdy się nie spali, nie zarysuje. Od Ateny dostałem jeszcze bardzo lekką, skórzaną zbroje. Niby skórzaną, a nic jej nie przebije. Chejron był przeciwny tym podarkom, ale wtedy ojciec zesłał na Obóz wielką burzę. Ja wtedy czułem się świetnie. Nie wiedziałem wtedy, do czego jestem zdolny. Nie ważne. Chejron już mi tak nie ufał. Jakbym zaraz miał zmordować połowę śmiertelnych. Na obozie najważniejsza jest jednak sympatia Pana D., więc się nie za bardzo przejąłem. Wracając do gry.
- Start! - krzyknął centaur. Wszyscy rozbiegli się po lesie. Byłem dziś dziwnie zmęczony. Dotknąłem ziemi. Od razu poczułem przypływ energii.
- Michael! Wiem gdzie jest ich flaga! - krzyknął Luke. - jest 50 kroków na zachód od wielkiego domu.
- Ok! - odkrzyknąłem. Luke walczył ze swoim bratem, Fortynem. Szerszeń zranił go dogłębnie, a jego miecz obciął czerwony pióropusz Luke'a. Pobiegłem za Wielki Dom. Natknąłem się na dzieci Apollina i Ateny. Wszyscy jak jeden mąż strzegli flagi, nie licząc Annabeth i Belli, które były czerwonymi. Ostatni raz dotknąłem ziemi. Zakradłem się od tyłu. Bezgłośnie powaliłem z 5 osób jednym zamachem. Reszta oczywiście się zorientowała. Było źle. Połowa dzieci Apolla miała łuk i kołczan ze strzałami. Ja na szczęście miałem swoją zbroję. Strzały odbijały się ode mnie. Nie mieli mieczy. Zraniłem ich. Z dziećmi Ateny nie będzie tak łatwo. Na szczęście ma ich 7, a 3 powaliłem kiedy podszedłem ich od tyłu. Zaczął James. "Przypadkowo" dotknąłem drzewa obok. "Ojcze, pomóż mi!" - pomyślałem. Zaczęliśmy. Od razu go powaliłem. Rozkręcam się! Alice, Jack, Chris. Wszyscy leżeli poranieni. Wziąłem flagę. Jak zwykle wygraliśmy. U mnie w domu była mała imprezka. Żadna nowość. Kiedy położyłem się do łóżka, nie chciało mi się spać. Nagle usłyszałem znajomy głos. Głos ojca. "Dobrze się spisałeś, Michael.".
- Dziękuję, ojcze. - wyszeptałem. "Wiesz, że w maju są twoje urodziny"
- Wiem. 22 maja, dokładnie. - "Czy przydał ci się hełm, który dostałeś ode mnie rok temu?" - spytał. Rok temu dostałem od niego hełm, który podpowiada co zrobić w walce.
- Tak. Mówiłem ci to, ojcze. - odparłem. "Chcę ci w tym roku dać coś, co uczyni cię niczym Heraklesa. A przy okazji oddać ci to, co inni bogowie chcą ci podarować."
- Dzięki ci, ojcze Zeusie. Dzięki ci za to, co dla mnie zrobiłeś. - "Rzeczy pojawią się u ciebie jutro, w szafie. Teraz chcę z tobą porozmawiać. Skradziono mi piorun." To był dla mnie szok. Kto mógł się ośmielić?
- Jak to? Nie możliwe! Kto? - "Syn Posejdona. Perseusz Jackson."
- Syn Posejdona dostał imię po moim bracie? Jak on się ośmielił zabrać ci coś tak cennego?! - "Nie wiem, jak mu się udało. Mam jednak dla ciebie misję. Przyprowadź go na olimp. Razem z moim prezentem dostaniesz dwie perły, pożyczyłem od Posejdona. Nie wiedział po co mi to. Masz mu powiedzieć, że jego ojciec go wzywa. Rozdepczcie perły i pomyślcie Olimp. Znajdziecie się tam. Śpij dobrze."
- Wzajemnie ojcze. Wzajemnie.

                                        ******************************************

Jak zapewne zauważyliście, jest to trochę z filmu, trochę z książki. Kilka rzeczy jest pozmienianych. Na przykład Luke jest wśród czerwonych. Jeśli wam się notka spodobała, koniecznie ją skomentujcie. A w następnym rozdziale: Jackson - nienawiść od pierwszego wejrzenia. Czy coś w tym stylu.

 

3 komentarze:

  1. Moja pierwsza reakcja to : JEEEEEEEJ!!!! ♥♥♥♥♥♥ ARES!!!!!!!! ♥♥♥♥♥♥♥ Normalnie (i nienormalnie też ;D) kocham się za wstawienie jego! ;* I z racji, że Michael nie lubi Percy'ego... JEGO TEŻ KOCHAM! ♥♥♥ xD Percy to idiota. xD Ja tam dalej uważam pomimo wszystkiego, że Annabeth powinna być z Luke'iem.. :/ xD Ale nie o tym tu ;D Jak pewnie wiesz, po przeczytaniu "Złodzieja Pioruna", "Morza Potworów", "Klątwy Tytana", "Bitwy w Labiryncie, "Ostatniego olimpijczyka", "Zagubionego Herosa", "Syna Neptuna", "Znaku Ateny" i "Domu Hadesa' wiesz, że bogowie nie kontaktowali się za często ze swoimi dziećmi (z rozkazu Zeusa xD)... Właśnie to mnie po Aresie i nienawiści do mojego najmniej ulubionego bohatera zaciekawiło najbardziej. ;D Tak wiec bój się mnie, bo mam zamiar to czytać ^^ xD Notka świetna, ani za długa, ani za krótka ^^ Weny, czasu i chcęci do pisania ;D Z niecerpliwością czekam na nexta! ^^
    Amy

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam na mojego bloga link: http://morgancorkaposejdona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń